Kilka słów o mnie

grafik
nauczyciel
wichrzyciel
szyderca

więcej w zakładce: "o mnie"

.

Podziel się z innymi

| |

O mnie

2010-09-08 11:15
- Grafiką zająłem się na poważnie w 15 roku życia czyli od 1988 roku, a zabawowo to nie pamiętam od kiedy? Może, gdzieś od 1977 roku w pracowni Marka Lerchera. Kiedy miałem 3 lata Ojciec dawał mi do zabawy piórko i szybę z rozwałkowaną farbą do monotypii kiedy podrosłem dał mi do ręki wałek, linoleum i dłuto. Nie chciałem zostać artystą i kształcić się w tym kierunku, ale przez wiele zbiegów okoliczności typu ścigająca Wojskowa Komenda Uzupełnień tak jakoś wyszło, że wciągnąłem się w warsztat na amen. Od 1988 do 1997 roku opanowałem biegle większość technik grafiki warsztatowej.
Miedziorytu zacząłem się uczyć w 1997. Po dwóch latach udało mi się grawerować rylcem kreskę z której wychodził wiór. A po trzech latach łuki. Zdecydowałem się na tę technikę ponieważ daje ona możliwość uzyskania form absolutnie niedostępnych w innych technikach graficznych, a nawet w innych dyscyplinach plastycznych. Dziwię się, że tak mało osób na świecie wykorzystuje np. możliwość uzyskania ostrej kreski, która nie znika, pozostaje czarna przy tak mikroskopijnych wielkościach... Dlaczego wybrałem te pracochłonne zajęcie w świecie współczesnej sztuki nie doceniającej dużych nakładów pracy? Dlaczego okiełznałem moją porywczą naturę w technice kojarzonej z zegarmistrzowskim spokojem? Bo tylko tu mogę przenosić ekspresję, bez godzenia się na kompromis pomiędzy mną a matrycą i narzędziem. Nie wydaje mi się, aby wynikało to z doskonałego opanowania warsztatu lecz z własności tej techniki...
- Satyrę kolekcjonowałem od dziecka. Mój ojciec robił wystawy w EMPIKu znanym satyrykom polskim. Rysowanie autosatyry dawało mi zawsze odskocznie od pracy nad warsztatem artystycznym. Za upublicznienie mojej satyry odpowiada Marcin Zawiła w czasach kiedy był nikim, czyli kandydatem na posła i jak głosi plotka; odpowiada za jej wykończenie w czasach kiedy został prezydentem Jeleniej Góry. Udało mi się opublikować jeden rysunek w Newsweek'u, który dołożył się do nagonki na Cimoszewicza. W poniedziałek rano było hasło w moim dymku, wieczorem hasłem oblepiono Wawę, we środę odpadł z walki o fotel prezydenta kraju. Nasi prowincjonalni doszli i niedoszli prezydenci ścierali się ze mną strasząc sądami, zwolnieniami z pracy, karmili zleceniami i wyrazami uznania, odpuszczali. Po zakończeniu wieloletniej współpracy z NJ moi fani i fanki (pod wodzą Marii Żmudy i Jacka Grondowego) oblepili miasto klepsydrą z napisem "umarła satyra LERCHERA..." Po czym wyprawili mi stypę z orkiestrą, wódką i obiadem w domu pogrzebowym koło cmentarza. Parę osób odebrało to jako niesmaczny żart, ale Jacek wytłumaczył mi, że jest takie powiedzenie; "...kto umarł za życia będzie żyć wiecznie."
- Nauczycielem jestem od 2000 roku w Rzemiosłach, których jestem też absolwentem. Uczyłem tam kilkunastu różnych przedmiotów, w trzech typach szkół: gimnazjum, średnia, studium. Obecnie uczę tylko paru przedmiotów w szkołach średnich Zespołu Szkół Rzemiosł Artystycznych. Mam kilka tysięcy absolwentów. Straciłem już rachubę.
- Komponuję takie niby pioseneczki na skali flamenco, blues, jazz i gregoriańskiej. Wychodzi z tego styl - którego mój gigantyczny zespół wybrednia (ok.30 muzyków) - jest jedynym przedstawicielem. Napisałem kiedyś w jedną noc i nagrałem utwór propagandowy na wybory samorządowe. Grany był z głośników samochodowych tzw. szczekaczek przez miesiąc w Jeleniej Górze.
- Wykształciłem się pod okiem ojca i jego kolegów - artystów światowej klasy. Przeszedłem przez kilka akademii i uniwersytetów z czego udało mi się uzyskać tylko/aż dwa dyplomy.

telefon do mojego agenta:
Arek Szczepański 695 429 442

serwis handlujący moimi grafikami
https://www.pepiniera.pl/artysta,maciej-lercher,403.html

portfolio:
http://lercher.iportfolio.pl/

mój profil na fejsie
http://www.facebook.com/profile.php?id=1574552437

oficjalna strona wybredni:
http://wybrednia.pl
fanpejcz wybredni na fejsie:
http://www.facebook.com/pages/Wybrednia/129785807082166


Galeria


Komentarze

Tadeusz @ 83.4.61.*

wysłany: 2010-12-03 16:12

Maćku, opisując wykonane przez Ciebie rzeźby nie wspomniałeś, że wyrzeźbiłeś moje męskie popiersie które dumnie prezentuje się w mojej Kancelarii Adwokackiej przy ul. Skłodowskiej, a klienci oglądając stwierdzają, że za dwa lata już będę wyglądał tak staro jak na tej rzeźbie. Ale rzeźba jednak jest fajna. Dziękuję.

maciek @ 83.14.175.*

wysłany: 2010-12-04 17:10

Panie Tadeuszu.
Na opowieści o Panu to nie wystarczyłoby jednego bloga, a co dopiero jakaś wzmianka przy okazji rzeźb. Obiecuję, że wkrótce przybliżę Pańską sylwetkę młodym internautom i nie tylko ilustrowaną rzeźbami.

Bartek B @ 78.8.49.*

wysłany: 2011-04-09 10:07

Fajnie obserwować jak się realizujesz

Marcin G @ 62.87.154.*

wysłany: 2011-05-13 20:15

Cóż Maćku, jak sobie wspomnę, jak w 7 czy 8 klasie SP2 na sławetnej plastyce Antos strzelił ci pałę za portret Marka Niedźwieckiego (ha ha ha!) to jednak cieszę się, że nie stłamsił w zarodku Twojego talentu. A przecież po tak traumatycznym przeżyciu mogłeś przejść na ciemną stronę nocy... tfu, mocy :-P

maciek @ 46.113.176.*

wysłany: 2011-05-13 21:10

Pamiętam to zdarzenie, ale tylko dzięki temu, że Gil D.L. ciągle to wspomina i opowiada. Bo jemu się ten Niedźwiedzki bardzo podobał. Ja byłem przyzwyczajony do tego, że Antos mnie nie lubił. Nie był dla mnie autorytetem, jego krytyka niewiele była warta. Raz nawet mi postawił pałę za zadanie domowe, bo twierdził, że ojciec mi je wykonał... A propo's traumatycznych przeżyć. Gil narysował kiedyś palmę w doniczce. Bardzo się starała całą lekcję. To był czad. Mulat namalował palmę w doniczce! I dostał za to pałę. Po lekcji się zdenerwował i sam sobie postawił piątkę. Mam ten rysunek do dziś między moimi starymi rysunkami w teczce. Pozdrawiam Cię Marcin.

Nelka @ 83.26.154.*

wysłany: 2011-06-04 22:36

Ha, ha! Też miałam za nic uwagi Antosa a jego przygotowanie pedagogiczne jak i talent były wyolbrzymiane przez paru lizusów. No ale ta SP 2 to wogóle wówczas była specyficzna instytucja... Z fajnej szkoły za czasów dyrektora zrobiło się ognisko komuny z Panią dyrektor na czele - gdzie dzieci donosiły na inne dzieci biegające po korytarzach, a nauczycielki jak Kalkiewicz miały bliżej jako pensjonariuszki domu wariatów niż zawodu nauczyciela.
GRatuluję bogatego dorobku!

Agnieszka M wcześniej P :) @ 80.55.117.*

wysłany: 2011-10-14 17:03

no tak, Antos był traumą niebywałą nie tylko dla chłopaków, ale i dla dziewczyn ( że wspomnę klocki, które musiałyśmy robić z drewna), ale nie tylko on niestety (eksperymenty z moim głosem po pani Wieczysty wyleczyłam dopiero po trzydziestce :( ) w każdym razie - wspaniale obserwować Twoje dokonania :)

maciek @ 31.174.122.*

wysłany: 2011-10-15 00:31

Cześć Aga. A ja pamiętam jak Wieczysty łamała nam palce na fortepianie. Jak się źle zagrało to łapała za palec i kilkakrotnie waliła palcem we właściwy klawisz krzycząc: "TU, TU, TU!". Jak się palca nie rozluźniło to bolała kosteczka. Miałem wtedy 7lat.

Lea @ 81.210.245.*

wysłany: 2012-05-10 16:08

Blog dopisuję do moich ulubionych, dzięki za prawdę.

maciek @ 83.27.255.*

wysłany: 2012-05-10 19:42

Staram się nie kłamać. Prawda - trochę zbyt złożone pojęcie jak na mojego bloga.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: