Kilka słów o mnie

grafik
nauczyciel
wichrzyciel
szyderca

więcej w zakładce: "o mnie"

.

Podziel się z innymi

| |

zło w sZtuCE

2015-11-06 11:46
Zawsze modne, dość ciekawe, równocześnie - marginalne zagadnienie wokół sztuki. W zależności od podejścia. Dla mnie ciekawe przy założeniu: Sztuka jest dobrem. Zło którego mógłbym się dopatrzeć w jej historii, twórcach i oddziaływaniu na publiczność zakwalifikowałbym jako; "błąd w sztuce". Nie udowodniłbym, że nie ma zła w sztuce, ale rzuciłbym ciekawe światło na samą sztukę i może odpowiedziałbym - okrężnie - na podstawowe pytanie: Czym jest sztuka?

Ujęcie historyczne

Prehistorię i pierwsze cywilizacje, czyli od wykopalisk do antycznego Kurosa, postrzegam tak jak wielu amatorów jako wysoko-wykwalifikowane rzemiosło zawierające silny ładunek religijny, a od pierwszych cywilizacji charakter propagandowy. W kulturach plemiennych nie mam pewności co do rzemiosła, religii, lub nieznanego, którego nie ma we współczesności.

W wątku religijnym, nawet nie dostrzegam pierwiastków sił zła które będą potem reprezentowane w politeizmie. Przedstawienia groźnych zwierząt wydają mi się być tylko (aż) fascynujące pod względem dostojności i piękna. Nie dziwi mnie przewaga zwierząt łagodnych... W kulcie matki, czyli zagadkowych przedstawieniach brzemiennej, lub sytej kobiety poruszam się tylko w głębi domysłów. W uprzedmiotowieniu tych dzieł traktując je jak amulet/ fetysz. Przyglądając się ich stylistyce - matka rodzicielka jawi mi się bardziej jako żeński guru sekty. Dziś jej funkcje rytualne mógłbym zaliczyć do zła i manipulacji w celach hedonistycznych. Dziś to mogłaby być naprawdę zła sztuka, która mogłaby nawet spowodować u mnie objawy opętania. Patrząc poprzez historię na Boginię płodności jestem zmuszony zaliczyć ją do pozytywnego panteonu sił dobra.

W już spersonifikowanym politeizmie i systemie patriarchalnym, trudno byłoby mi znaleźć "zło" w przedstawieniach "strasznych", a może straszących, bogów. Daleko im do szatana, który pojawi się dopiero w monoteizmie. Ich przedstawienia cechuje srogość, bezwzględność, a już rzadziej mściwość, czy złośliwość.

Monumentalne obiekty pierwszych cywilizacji okupione ogromnym nakładem pracy nie budzą mojego podziwu, ponieważ nie zapominam o ich propagandowej funkcji. W Sumerze i Babilonie za pomocą sprawnego rzemiosła umacniano władzę, często łączoną z jej boskim charakterem. Bliskość sfery mistycznej połączonej z rządzą władzy zawsze rodzi możliwość pojawienia się w nich sił zła. Znam takie przypadki z opisów, nawet artystycznych. Ale trudno byłoby mi znaleźć sztukę, która umacniałaby takie postawy, a nie tylko je ilustrowała. Być może nie udało się wytworzyć takiej propagandy, która wzmacniałaby pozycje opętanego króla. Chyba, że udało się, ale ta sztuka ulegała sukcesywnemu niszczeniu w okresach panowania dobra.

Ze Starożytnego Egiptu i państw posumeryjskich brakuje nawet przedstawień o charakterze wojennym. Jedyny motyw tego typu przedstawień to obrazowanie wojska jako strażników. Antyk zaczął się od słynnego strażnika Kurosa, a skończył na przedstawieniach gloryfikujących wojnę jako chwałę bohaterów. Jeżeli przyjmę, że wojna jest złem w każdej postaci to będę musiał ulec wrażeniu, że sztuka antyku zminimalizowała okrucieństwo do poziomu kapelana wojskowego. Antyk, który stworzył ideę piękna, oraz pojęcie dobra i zła nie miał intencji propagowania zła w sztuce. Nie wyobrażam sobie nauki starożytnej (w tym sztuki), która miałaby służyć złu. W obrębie tamtego pojmowania nauki wydaje mi się niemożliwe ucieleśnienie zła w obrębie nawet najbardziej ortodoksyjnych wyznawców nauki.

Średniowieczny zakaz bałwochwalstwa i wizerunkowania Boga doprowadził do rozkwitu rzeźb przedstawiających siłę szatana jako dzikie zwierzęta o charakterze nadprzyrodzonym. Te potwory zostały wyrzeźbione w kamieniu w intencji straszenia złem. Ilustrowanie złem miało być chyba ochroną przed piekłem. Bardzo przekonywujące są niektóre, czasami aż się zastanawiam czy ich anonimowy autor nie uległ fascynacji złu?

Pomiędzy właściwym średniowieczem a jego schyłkiem (gdzieś pomiędzy romanizmem, a gotykiem) dochodzę do momentu w którym mój kolega Bogu (Bogusław Jasiński, którego tak dumnie przezywam) widzi już pierwsze zalążki zła. Jeszcze nie w sztuce, ale w obrębie "myślenia twórczego". Opowiadał mi o mnichach opisanych przez Umberta Eco (przez jednych opisywanego jako "znawce średniowiecza", przez innych jako "propagatora średniowiecza", a przeze mnie jako fałszerza średniowiecza). Ci nieszczęśnicy pracujący przy przepisywaniu świętych modlitw i świetnych przepisów zielarsko-kulinarnych mieli dorysowywać na marginesach wywrotowe treści typu; drzewo rosnące korzeniami do góry. Znam to tylko z ekranizacji "Imię Róży". Nie spotkałem się z tym więcej. Wydaje mi się, że ta scena symbolizuje bardziej złożone zjawisko; wykorzystywania antycznych pergaminów, na których pomiędzy wierszami skrybowie przepisywali mniej ważne zapiski klasztorne. W średniowieczu skrybowie nie znali języków starożytnych filozofów, więc bezcenny papier, ze śladami wcześniejszego użytkowania, nie wytwarzał zagrożenia. A może łebscy skrybowie zaczynali uczyć się nieznanych języków i dostrzegać inny świat? Świat antyku. Może łącząc to z ogólnym przekonaniem, że antyk był pogański i zły, chcieli w swoich rysuneczkach podkreślić, że istnieje inny świat?

Puszka "pogańskiego antyku" otworzyła się w renesansie jako świat przedchrześcijański z symptomami przewidywania dobra. W tym miejscu nie widzę sensu doszukiwania się zła w odnowionych antycznych ideach połączonych z chrześcijaństwem. Nawet propagandowe oblicze ekspansywnej religii ustępuje miejsca talentowi i wrażliwości twórców, którzy ze zleceń na podbijanie wizerunków świętych patronów i moralizatorskich scen tworzyli symfonie piękna w kontrastowych przedstawieniach walki dobra ze złem.

Niektórzy dopatrują się początków zła - albo przynajmniej wynaturzenia piękna - w manieryzmie. Dla mnie ta epoka jest początkiem indywidualności autora w sztuce, a nie początkiem wolności artysty. To istotna różnica gdyż artysta zawsze był wolnym człowiekiem odczuwającym zniewolenie jednostki... Poszukiwanie cech oryginalnych w obrębie wynaturzeń to tylko początek sztuki firmowanej przez wykreowanie artystów a nie stylów, trendów i szkół. Dla niektórych to jest właśnie początek "zbyt dużej frywolności prowadzącej do zła". Aby zgodzić się, lub nie z tym stwierdzeniem musiałbym przyjrzeć się następnym epokom i współczesności, która tak wiele zawdzięcza manieryzmowi.

Barok i Klasycyzm to pierwsze style nowożytne powstałe na zlecenie wielkich przywódców. O ile barok mógłbym pominąć w poszukiwaniach zła i przejść błyskawicznie do stylu Napoleona gloryfikującego wojnę i imperium, wolałbym zastanowić się nad sztucznością tych epok jako próbie zamachu na artystę, który do tej pory był strażnikiem (iluminatorem) piękna i dobra. Tylko, że wtedy musiałbym pominąć najwybitniejszych malarzy w historii, którzy swoją barokową sztuką wyszli poza papieską propagandę, a w klasycyzmie Goyę, który zbuntował się przeciwko swojemu klasycyzmowi.

Sztuka klasycystyczna nie korespondowała z nowym podejściem uprawiania nauki odrzucającej poznanie jako dzieło Boga. Sztuka w tym czasie kończyła odrywanie się od nauki stając się samodzielną dziedziną kultury. Mogłaby stworzyć w przyszłości prawdziwą symbiozę ze złem idąc za niebezpiecznymi prądami politycznymi i sekciarskimi. Ale czy sztuka która do tej pory hołdowała pięknu i harmonii byłaby w stanie sprostać nowemu złemu Panu tylko przez odrzucenie swoich idei? Musiałbym się zastanowić przy początku i końcu XIXw.

W opozycji do romantyków, (inaczej pisząc; w innym oryginalnym ujęciu boskiego pejzażu), barbizończycy zaczęli straszyć swoich widzów zamiast zachwycać pięknem. Nie posuwali się do prostych metod przedstawienia nowego potwora pod postacią okrutnej natury. Oni tylko malowali sceny, które złowieszczo przepowiadały kataklizm. Cisza przed sztormem i sine niebo wystarczyło, aby przyprawić widza mieszkającego w portowej wiosce o gęsią skórkę. Epatowanie sztucznym strachem poprzez mistrzowskie wykorzystanie atrybutów sztuki przez malarzy z Barbizone dało przyszłość takim gatunkom sztuki jak; horror, thriller, dreszczowiec, a nawet deszczowiec. Czy jest coś złego w tym, że artyści postanowili straszyć widza tylko po to aby go przestraszyć? Może, po prostu, obniżyli loty w poszukiwaniu nowych kategorii do tego stopnia, że zaczęli czaić się na widza po to aby krzyknąć mu do ucha "Puuu"? Nie chcę dalej trywializować moich ulubionych pejzażystów, więc muszę poprzestać na stwierdzeniu, że zło to jeszcze nie było, ale z pewnością otworzyli oni pierwsze wrota piekieł.

Drugie wrota piekieł to kategoria szoku o którą został oskarżony we współczesności pierwszy "Mane" (francuzi wymawiają "a" i "o" podobnie, zaś spółgłoski z końca wyrazu całkowicie pomijają, więc pan Eduardo Maned brzmi tak samo jak pan Claude Monet). Pierwszemu Mane przypisuje się odkrycie trzeciej kategorii artystycznej po pięknu i strachu. Zupełnie zapominając o perłach renesansu które potrafiły widza nie tylko zachwycać ale i zaciekawiać, wzburzać, wciągać w świat nierozwiązywalnych zagadek. Pierwszy Mane odkrył nową paletę barw i nowe światło dla malarstwa, które chciał rozpropagować za pomocą obrazy/ oskarżenia (a nie szoku) przy okazji wejścia w relację podwójnej moralności ówczesnych Paryżan. Historycy sztuki do dziś nie rozumiejąc tego co jest najważniejsze dla malarza - światło i kolor - przeceniają kategorię szoku i próbują nawet dopatrzeć się jej u Drugiego Mane i jego wyznawców.

Historia awangardy i postawangardy XX wiecznej jest jeszcze obecna w naszej świadomości, albo dopiero teraz przedostaje się do popkultury. Omijając streszczenie epok zwrócę uwagę na dwie rzeczy, które mogłyby być prawdziwym zalążkiem zła w sztuce, (albo przyczyną niszczenia sztuki): Minimalizm i Socrealizm.

Minimalizm oprócz ogromnych zasług takich jak zezwolenie na otwarcie się w sztuce chwilowości, ekspresyjności artysty, objawieniu w nowym obliczu abstrakcji, doprowadził do degradacji warsztatu artysty w wielu dziedzinach sztuk plastycznych, a nawet przez chwilę w muzyce. Gdyby nie możliwość otwarcia się na nowe języki sztuki, walczyłbym z nim jak ze złem, które skutecznie niszczy całą sztukę. Minimalizm przed swoim powstaniem i po swoim złotym okresie był i jest twórczy. Płodny zarówno w zakresie tworzenia nowych kierunków, stylów, a nawet jest autorem nowych języków. Trudno uznać go za zamach na sztukę. Raczej mamy do czynienia ze zjawiskiem obecnym w całej kulturze typu; nowe wypiera stare. Czy nowe było złe? Czy nowe zniszczyło warsztat nie zapewniając nowego warsztatu? Z dzisiejszej perspektywy mogę być spokojny, że rzemiosło przetrwało, a nowe języki tylko wzbogaciły nieznacznie sztukę.

Socrealizm zanim zaczął być nowym imperialnym stylem Stalina, wydał na świat Eisensteina który wpadł na pomysł, aby stworzyć za pomocą taśmy filmowej dramaturgię. Szatański pomysł polegał na ostrym cięciu każdej ze scen. Coś co było w tamtym czasie zamachem na dramat, szczytem awangardowości, odjechaną sztuką dziś okazuje się sztuką montażu. Wracając do Socrealizmu stalinowskiego; nie wydał on dzieł, które mogłyby przenosić idee zła, ponieważ nie wydał dzieł. Artyści pod przymusem tworzyli jedynie chały i knoty.

Czy istnieje coś takiego jak idea zła? Zanim przejdę do końcówki XX wieku zwrócę uwagę na incydent, który pasowałby do idei zła i udanej próbie propagowania go poprzez sztukę. Chodzi o monumentalizm propagandy Alberta Speera, który mógł oddziaływać na widza pchając go w kierunku zła. Jeden z zarzutów procesu w Norymberdze (potrzebne źródło) miał brzmieć, negatywne oddziaływanie poprzez sztukę na społeczeństwo... Trudno jest mi się odnieść do tych zarzutów nie mając dostępu do tych obiektów. Nie wiem czy Speerowi udało się poprzez sztukę propagować zło, czy tylko za pomocą metod socjotechnicznych? Być może, ale zostało to skrupulatnie zniszczone.

Pod koniec XX wieku zwrócę uwagę tylko na dwa zjawiska: Antyestetyzm w subkulturach i Satanizm w pop-kulturze, celowo je ze sobą zestawiając. Subkultura Punks wytworzyła sztukę opartą na antyestetyce zarówno w muzyce jak i w przedstawieniach wizualnych, a także w modzie i tańcu. Punks burząc porządek świata w rzeczywistości był buntem przeciwko złu. Natomiast subkultura hołdująca Szatanowi całkiem na poważnie i z przymróżeniem oka, miała trudności w wytworzeniu stylistyki zła ograniczając się do satanistycznych symboli zaczerpniętych z mroków dziejów.

Do lat '70 XXwieku dochodzi jeszcze jedna medialna kwestia... Przeczytałem kilka poważnych opracowań na temat rozwoju satanizmu na świecie, które celowo wykazywały, że boom na ten rodzaj sekt nastąpił w Ameryce po filmach Polańskiego. Trudno było mi wyrobić sobie zdanie na temat przekazu satanistycznego filmu Omen który obejrzałem kilkakrotnie ze względu na rolę psa rasy rottweiler. (Miałem rottweilera o imieniu Berek, który w rodowodzie wpisane miał: ojciec: Ars Champion Omen. Właściciele tego psa po użyczeniu go w filmie zmienili mu imię na tytuł filmu i jeździli z nim po wszystkich wystawach psów rasowych na świecie, słono kasując za dopuszczenie swojego pupila. Notabene Berek nie przejawiał oznak opętania). Trudno było mi wyrobić sobie zdanie na temat zła w tym filmie, ponieważ film rzeczywiście był straszny. Wzbudzał we mnie strach i zamykał drogę do racjonalnego myślenia. Po dekadach obejrzałem kolejny film Polańskiego z Szatanem w roli leitmotywu. (Obejrzałem go ponieważ zaciekawiły mnie historie z zakresu grafiki warsztatowej i poligrafii). Nie wiem czy się zestarzałem, czy reżyser obniżył lot, ale film wydał mi się śmieszny. Z wielką uwagą obejrzałem konferencję prasową na której pytano pana Romana o diabła. Reżyser uspokoił mnie stwierdzeniem: "...diabeł zawsze dobrze się sprzedawał w kinie".

Sztuka współczesna wzbogaciła się o kolejną kategorię artystyczną; obrzydzenie. Nieustannie oddalając się od dobra i piękna w kierunku zła i brzydoty (nie mylić brzydoty z antyestetyką która jest piękna na swój sposób). Ale ciągle nie wytwarza i nie materializuje, ani nawet nie iluminuje zła. Może zło tylko czai się w sztuce? A może jeszcze nie nadszedł jego triumf?

Ujęcie praktyczne

Przed złożeniem tego wpisu. Postanowiłem jak zwykle w ramach autopromocji zilustrować własną nadproduktywną twórczością. Nie znalazłem ani jednej grafiki, która mogłaby stać się siódmą pieczęcią otwierającą ósme wrota piekieł. Z przerażeniem stwierdziłem, że moja sztuka zawsze miała intencję w kierunku dobra. Ale już w połowie opisywania historii zła w sztuce znalazłem kilka ciekawych auto-ilustracji, a nawet autoportretów, które może choć są zbyt naiwne, żeby przenosić zło, ale na pewno na tyle głupie żeby pozwolić złu się w nich przyczaić. Zapraszam do obejrzenia galerii.

koniec

Galeria


Komentarze

Sztuka @ 83.30.143.*

wysłany: 2015-11-06 14:11

to będzie sztuka przezyć czasy paranoi i zaprzaństwa.Po dwóch ściemach wyborczych w jednym roku.




maciek: masz na myśli demokracje ateńską w początkach sztuki?

AS @ 78.88.141.*

wysłany: 2015-11-06 15:49

Do Sztuka @ 83.30.143.* lub bardziej kumatych:

Co to jest zaprzaństwo? W świetle, rozumiem, dwóch ostatnich ściem wyborczych w "tymkraju"? Czyli PAD, sejm i senat, gdzie PiS ma większość...



maciek: typowałem demokrację ateńską w początkach sztuki, ale sądząc po słownictwie to raczej wczesne, lub właściwe średniowiecze. A Ty Asie to już sejm i senat czyli imperium romanum albo nowożytność.

sztuka @ 83.30.156.*

wysłany: 2015-11-07 10:37

Żadna to sztuka wygrać wybory obiecując gruszki na wierzbie ,w czasach proroctwa wieszcza ,że głupi lud wszystko kupi.Sztuka jest rządzenie dla dobra ludu i sztuki a nie robić jajecznicy w domu zamiast polecieć na Maltę.




maciek: Zapomniałem napisać, że w Baroku było coś takiego jak sztuka wojny. Ale nie było czegoś takiego jak sztuka polityki. Joseph Beuys proponował żeby uprawiać politykę poprzez sztukę, ale z jego pomysłów skorzystano tylko częściowo w edukacji i w terapii.

ale farbryka sztuki @ 31.61.139.*

wysłany: 2015-11-08 06:52

Co oznacza sztuka zła czy dobra? Sztuka i artysta zawsze był "ponad dla nie wtajemniczonych".
Zastanawiam się dlaczego dyrektor Szkoły Rzemiosł .....Kasztelan w/g ostatniej pogłoski popełniła samobójstwo.Mimo śledzenia ciekawostek nie znalazłem info na ten temat nic.Ile dusz artystycznych w/g oceny kościoła popełniło takie" zło" pozbawiając siebie życia!
Jak wiemy zło i dobro jest w każdym z nas i mamy tę ciemną stronę Księżyca czasami ukrywaną a wyrażaną w sztuce. Co "ARTYSTA" chciał wykazać to jego inywidualne przesłanie.
My zwykli ludzie odbieramy zło jako indywidualne spojrzenie czasami jako komedię lub tragedię to kwestia wiedzy lub humoru. Bardzo dobrze,wprost genialnie Pan w skrócie nam przedłożył swoją wiedzę .Galeria ok.Pozdrawiam.




maciek: dobra sztuka to sztuka wykonana solidnie i z polotem. Zła sztuka to chała i knot. Artysta czy tego chciał, czy nie zawsze był ponad czymś. To temat na inny wpis. Na temat chorób publicznych osób nie za wiele przeczytasz w internecie!
Sztuka to coś co wymaga pracy, budowania. Zło to coś co wymaga niszczenia i spustoszenia. Oczywiście, że można by było wybudować maszynę, która służy do zła, ale sztuka nie specjalnie się do tego nadaje. Nawet jeśli artysta jest złym człowiekiem, to w chwili kiedy uprawia sztukę robi coś dobrego dla ludzkości, chyba że robi kupę, knota, chałę.
Zło chyba jednak łatwiej jest sklasyfikować niż dobro, nawet indywidualnie...

pełna galeria moich grafik: http://lercher.iportfolio.pl/?p=language

Tomasz Żukiewicz @ 31.61.139.*

wysłany: 2015-11-08 17:43

Jedno jest pewne, perspektywę masz szeroką. Z przyjemnościa obejrzałem galerię prac - talentu Ci nie brakuje ! Na sztuce znam się głównie jako jej odbiorca, ale zawsze wydawało mi sie, że sztuka sama w sobie nie może być zła lub dobra, ponieważ to autor swoją intencją nadaje jej cechy zła lub dobra. Stygmatyzacja wartością etyczną następuje często jednak na podstawie odczuć estetycznych. Choć nie ulega wątpliwości, że piękne może być diaboliczne, a odrażające zewnetrznie piękne. Znaczy to, że chcąc oceniać wartośc sztuki trzeba wziąć pod uwagę kilka kryteriów albo... dać się ponieść chwili. Ciao ;)




maciek: Perspektywa w tym wpisie była na poziomie szkoły średniej, ale cieszę się, że wypadłem na szeroką osobowość. Talent, praca, determinacja, motywacja, itp... Wiele rzeczy potrzeba żeby uprawiać sztukę w dzisiejszym świecie. Sztuka jest językiem komunikacji w którym najważniejszy jest odbiór czyli widz. Mnie intuicyjnie też się wydaje, że sztuka nie może być zła, ale czy tak jest nie jestem w stanie rozstrzygnąć sam. Potrzebowałbym kogoś kto twierdzi inaczej. Wtedy byłby to ciekawy spór. Jeżeli diaboliczne robi się piękne to oznacza, że odchodzi od zła. Sztuka to coś takiego jak woda święcona, polewasz po diable, następuje reakcja, trochę wyparuje, coś wybuchnie, ale generalnie diabeł staje się słabszy. Czy może być zła woda święcona? Może być zła woda. Czyli może być zła sztuka, ale wtedy to już nie będzie sztuka...

sztuka @ 83.30.119.*

wysłany: 2015-11-08 19:33

Jeszcze nie rządzą a już cenzura.Wycieli mnie.




maciek: Zostawiłem jeden Twój komentarz nie na temat, drugi schowałem do kosza. Na trzeci odpowiedziałem. Jesteś opętany polityką. >:[

Widz @ 78.88.143.*

wysłany: 2015-11-08 21:36

sztuka @ 83.30.119.*
Widocznie Cię wycieli ci , którzy jeszcze rządzą !
I bardzo dobrze , bo na siłę usiłujesz być dowcipny a jesteś tylko śmieszny a to nie to samo !
A chwilami irytujący i żałosny .





maciek: Sam się wyciął z dysqsji.

Puzzle :) @ 188.29.165.*

wysłany: 2015-11-10 15:51

Najbardziej mnie ciekawi finał końca sprawy pana Mariusza Kamińskiego bo skoro pracownicy pracownicy sądow I administracji Filan są ważni Wylansowali panią Beatę Sawicka na posła i załatwili wyrok w Warszawie pracownicy służb Per ci wielu z nich Dostało Awans




maciek: to jakiś malarz, poeta. Tą Beatę to skądś kojarzę. To jakaś celebrytka, nie? Jakaś taka performerka, ktoś w tym rodzaju.

sztuka @ 83.30.240.*

wysłany: 2015-11-11 11:19

Chopie jak mnie wycinasz ,to wytnij swoje wichrzycielstwo i szyderstwo.A polityka to wszystko co się rusza,Nawet pójście do kibla w mieście ,za darmo ,czy za opłata.Na zabobrzu po pół złotego , w Cieplicach po zł.piećdziesiąt.



maciek: przeniosę Twój komentarz do wpisów wichrzycielskich i szyderskich.

sztuka @ 83.30.240.*

wysłany: 2015-11-11 11:48

Lubię Ciebie.i zazdroszczę tak po ludzku a nie po Polsku Twojej wiedzy.A gdyby Twoja o sztuce-pisanej przez duże S -ja przez małe-z moją o polityce połączyć ,wyszło by coś dobrego dla skołowatej publiki ,po ostanich wydarzeniach.I pokazaliśmy ,że dziadek Karol miał racje pisząc ,że historia wraca jako farsa.Oczywiście nie w Sztuce.,Która będzie zakuta w ideoologię pewnej partii.




maciek: Jak mówi Miłosz Sajnog: "Z Lercherm roimy sztukę przez duże Ę", więc nie wiem czy te połączenia coś dają :D Na pewno warto się spotykać i łączyć siły przeciwko złu w polityce i sztuce, czyli przeciwko: pseudomakiawelizmowi i chale.

sztuka @ 83.30.161.*

wysłany: 2015-11-13 13:20

Autorze ,a może pogadamy o tym jak to inwalidzi muszą 7 razy czołgać się do MOPS aby dostać kartę parkingową, kopertę.I czy to sztuka zbydlęcenia czy nie?



maciek: na temat nie poszanowania praw inwalidów zrobiłem kilka rysunków. Wkrótce je opublikuję ponownie razem. Wtedy pogadamy o MOPSie, który też czeka w kolejce na opisanie, ale najpierw muszą się skończyć pewne sprawy...

SZtuka. @ 83.30.162.*

wysłany: 2015-11-14 13:36

No to już współpracujemy.Proszę narysować umęczone twarze kilkudziesięciu pacjentów, przyjmowanych w szpitalu na badanie rozruszników serca.Tam horror.

Pamiętnik @ 188.29.164.*

wysłany: 2015-11-17 10:51

Maciek mam do Ciebie prośbę nie umiem rysować , nie wiem czy mugł bym cie poprosić o narysowanie ? ,, dwóch Pań w pokoju w OPS emerytowanych jedna pomaga podopiecznym zbiera NR . Pesel. Druga zaś zasiada w komisjach wyborczych jako członek ! To jest ,Sztuka, przez duże ,,S"




maciek: to nie są tanie rzeczy Panie Prezesie

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: