Kilka słów o mnie

grafik
nauczyciel
wichrzyciel
szyderca

więcej w zakładce: "o mnie"

.

Podziel się z innymi

| |

najKRÓtszA RECenzja GWiezdnych wojEN

2015-12-23 14:16
Fajne! Jedyne co mi przeszkadzało - trochę - za głośna muzyka. Aczkolwiek wpadająca w ucho nowa melodia. Produkcja doskonała. Wszystko było: kicz, tradycja, SF, FX. Polecam.

Po tak pochlebnej recenzji Siódmego Przebudzenia Mocy chciałbym opublikować moje rozważania przedpremierowe na temat fenomenu kulturowego Gwiezdnych Wojen. Nie próbując całego rozebrać na części pierwsze i nie pozbawiając tajemnicy skupiłem się tylko na dwóch wątkach:
- Dlaczego "Star Trek" serial z końca lat 70, i jego współczesny pełnometrażowy come back - narracja o tym samym stopniu naiwności co "Stars Wars" nie zdobyła nawet w 1/20 takiej popularności jak Gwiezdne Wojny i to pomimo wielu podobieństw?
- Czy archetyp zła jako archetyp zdrady świętości, jest bardziej zrozumiały przez stary zakon czy nowy testament? Czyli dlaczego produkcja oswojona z kulturą judaistyczną zgrabnie porusza się w obrębie tak postrzeganego zła?

Kiedy w Star Treku pojawia się nowa rasa to nawet jeśli nie było wstępu na zasadzie opisu, to jest ona całkowicie uzasadniona już po pierwszych ujęciach postaci. Jej złowrogi wygląd będzie odzwierciedlał jej złowrogie zamiary. Jeżeli u Lucasa pojawia się nowa rasa to na zasadzie: ot taki oryginał, a skoro oryginał to najczęściej można go spotkać w knajpie. W obydwu filmach na tych zasadach budowane są wszystkie elementy uniwersum i opowieści. W Star Treku uzasadnianie istnień! W Gwiezdnych Wojnach istnienie.

Prawdopodobnie scenarzyści IV-VI uzasadniali dla samych siebie pochodzenie swojego świata, ale zabrakło im pieniędzy i taśmy aby przedstawić to widzowi. Byli jak bogowie, którzy nie zdradzali natury wszystkiego. Aż do czasu I-III, gdy Lucas podzielił się swoją wiedzą z fanami. Nikt nie uwierzył w banalną naturę rozpadu republiki i narodzin tyranii, bo ten świat Gwiezdnych Wojen miał być dla fanów/ wyznawców bardziej boski niż ten który znali ze swojego ziemskiego życia.

Świat gwiezdnych wojen w rzeczywistości był bardzo naturalny z tego względu, że dotykaliśmy zastanego-skomplikowanego-atrakcyjnego świata, którego natury nie znaliśmy. Świat star treka był światem sztucznym którego geneza wymagała uzasadnienia. Taka jest właśnie różnica między mitem a bajką. Mit jest, trwa. Nikt się nie zastanawia kto go stworzył? Mit nie odpowiada na wszystkie pytania, odpowiada tylko na głębokie podświadome społeczne potrzeby. Bajka mimo swoich moralizatorskich przesłań jest tylko literacko plastyczną ilustracją do przesłania, historii. Czujecie tę drobną różnicę między mitem a bajką? Mit jest. Bajkę się tworzy. Mit się przekazuje, bajkę się opowiada. Gwiezdne Wojny to mit! Star Trek to tylko bajka.

Najistotniejsza różnica między mitem, a bajką jest taka, że mitu nie da się stworzyć sztucznie. Nie da się go napisać, tylko spisać. Nie można go wymyślić tylko znaleźć. Mit nie ma autora. Mit rodzi kultura (wg. obecnego stanu wiedzy, ale całkiem możliwe, że mit przychodzi do nas z innego świata, nauka twierdzi, że jest transcendentalny czyli odpowiada na potrzeby metafizyczne...). I tu rodzi się bardzo ważne, nowe pytanie: Czy Lucas spisał mit? Czy mit został dostrzeżony przez społeczność fanów filmu? Jedno i drugie pytanie mieściłoby się w koncepcji współczesnego mitu od Uspieńskiego do Eliade. Tego nie zdołam dziś rozstrzygnąć nawet; które jest celniejsze. Pewien jestem tylko tego, że Lucas i jego ekipa nie stworzyli mitu zdegenerowanego czyli sztucznego.

Teraz przejdźmy do podświadomości ekipy gwiezdnych wojen i ich korzeni kulturowych.

10 lat temu czytałem w Tygodniku Powszechnym, że zakon Jedi to stara średniowieczna legenda IX-XII wiek z przewagą na właściwe średniowiecze (romanizm), lub na jego schyłek (gotyk). Do dzisiejszego dnia nie natrafiłem na tę informację w mainstreamowych mediach. To że rycerze żyli dawno temu w naszej galaktyce wiemy wszyscy, ale czy byli Jedi? Jeżeli nawet nazywali się inaczej i ich bohaterskie nadnaturalne czyny obrosły legendą to rzeczywiście mogli zostać zapamiętani jako ci którzy posiadali Moc... Którzy to byli? Może żadni konkretni? Może ogólnie to taki typ walecznych zakonników. Nie rozwijając tego wątku chciałbym zwrócić uwagę na "zdradę świętości", czyli nie zdrady tylko dużej zdrady, wielkiej sprawy. Nie dotyczącej jednostki. Coś w rodzaju narodzin zła.

W naszym chrześcijańskim obszarze kulturowym zło utożsamiane jako szatan posiada genezę zdrady, ale nie jest ona tak mocno wyeksponowana i opisywana. Upadły anioł nie posiada cech anioła oprócz metafizyczności. Zostały mu odebrane podstawowe atrybuty, takie jak skrzydła, miecz. Zatem Lord Vader który lata gdzie chce, (zamiast siedzieć w pieczarze przy ognisku) walczy, (co prawda piekielnym, a nie niebiańskim) mieczem. Jest bardzo atrakcyjnym i wręcz nowym uosobieniem zła. Prawdopodobnie żeby nie było nam smutno jego anielska twarz przesłonięta jest maską i tu pasuje bardziej do naszego obszaru, bo ma wredną gębę.

Ci którzy naśladują Szatana w naszej kulturze, czyli przechodzą na ciemną stronę mocy, przedstawiani są nam jako osoby zarażone złem, zakażone jak przez ugryzienie wampira (Wampir to archetyp zła bliższy kulturze nowożytnej). Nasza kultura oprócz przestrzegania przed złem nie wytworzyła dokładnego opisu; mechanizmu stawania się zła. I tu znowu holywoodzki film jest dla nas ciekawy i atrakcyjny.

Spróbujmy popatrzeć na historię która rozegrała się, dawno temu! Rycerze to nie są postacie zrodzone przez średniowiecze, ani Cesarstwo Rzymskie, ani nawet antycznye Teby, Jonię i Ateny. Rycerze byli już w czasach Salomona, prawdopodobnie już wtedy kiedy pierwsza cywilizacja na świecie Sumer i jej spadkobierca Babilon miała żołnierzy (ci mogli walczyć nawet z Predatorem). Z kim walczyli rycerze Salomona? Z nikim, bo tak dobrze pilnowali porządku. Skąd brało się zło w idealnym świecie? Np. z chęci zarządzania całym światem. Każde imperium to zło, każda republika to dobro, itd... I teraz najciekawszy wątek. Skąd wzięło się zło we własnych szeregach? Na to pytanie odpowiada Lucas w częściach I-III. Z chłopaka, który chciał dobrze, ale mu nie wyszło. Z chłopaka który urodził się błogosławiony (największa moc), ale nie miał ojca, tylko ojczyma od którego nie odebrał solidnego wykształcenia. Został kształcony zbyt późno i wszystko szlak trafił...

Czy Jezus dla Żydów jest Vaderem? Hm. W sumie na końcu się nawrócił, ale to co narozrabiał to wiele zepsuło.

Pomijając to nie dokończone zakończenie pro-anty-semickie, chciałbym jeszcze raz podkreślić, że jedyny fakt jest taki, że Gwiezdne Wojny są mitem. A twórcy współczesnej kontynuacji skazani byli na plagiat zamiast kreatywnej twórczości właśnie po to aby nie stworzyć sztucznego, jak pisał Mircea Eliade: zdegenerowanego mitu.

Niech moc będzie z Wami.

P.S. Proszę o dyskusję na temat recenzji i wątków fenomenalnych. Próby opisywania mechanizmu przechodzenia na złą stronę mocy przez współczesnych zakonników proszę zamieszczać w innych miejscach w sieci.

http://lercher.jg24.pl/?txt=300 Mój wywiad, z lipca 2013 roku, z Adamem Kuleszą, który obok swojego brata jest najsłynniejszym na świecie amatorem budującym statki z Gwiezdnych Wojen

Galeria


Komentarze

Tomasz Żukiewicz @ 94.254.210.*

wysłany: 2015-12-23 15:06

A mnie się nie podobało, choć z niecierpliwości nie mogłem wytrzymać. :(




maciek: a mnie się podobało w 99%. Jak skończę pisać ten wpis to pogadamy o fenomenie. Tylko zrobię sobie kawę.

Bandi @ 5.172.247.*

wysłany: 2015-12-23 20:05

Memy o Star Wars w drodze...
[MEMES UPLOADING]





maciek: no i gdzie te memy?

Tomasz Żukiewicz @ 5.172.247.*

wysłany: 2015-12-24 09:25

Ok. tylko teraz ja muszę wypić kawę i ryszyć w miasto ;) . A potem...




maciek: depresso - niedobór kawy w organizmie

Viman @ 188.29.165.*

wysłany: 2015-12-24 10:14

Niech Moc Świąt będzie z Wami 🎄🎅🎁




maciek: niech moc będzie z Tobą

Sylar @ 78.10.243.*

wysłany: 2015-12-24 13:37

Małe wtrącenie, ale nie na temat wątków fenomenalnych (no może w części trochę tak).

Nie mogę się zgodzić, że muzyka z nowego epizodu "wpada w ucho". Muzyka filmowa Gwiezdnych Wojen była właśnie tym fenomenem. Każda część zachwycała jakimś utworem, który po wyjściu z kina bez problemu mogłem odtworzyć w pamięci i zanucić pod nosem. Tak było dosłownie w każdej części, czy to nowej czy starej trylogii. Tym razem ku mojemu zaskoczeniu żaden taki motyw muzyczny nie utrwalił mi się w pamięci, więc akurat muzykę oceniam bardzo niekorzystnie i dlatego zaskoczyło mnie to stwierdzenie na wstępie :)






maciek: z muzyką filmową to jest tak, że jej nie powinno być słychać. To słowa Igora Stravińskiego, Kilara i innych wybitnych kompozytorów muzyki filmowej. Williams to też pierwsza liga. 5 oskarów, 45 nominacji, coś koło tego.

Ale z Gwiezdnymi Wojnami jest problem, bo tu muzyka od początku była głośna i była częścią filmu. Ratowała ten film zawsze tak jak FX i Harison Ford. Jeżeli chodzi o główny motyw to jest od nie do zmienienia i nic go nie przebije. Mnie natomiast wpadł w ucho ten motyw powolny-nastrojowy, który do tej pory był słaby. Myślę, że Williams to właśnie poprawił.

Sylar @ 77.253.65.*

wysłany: 2015-12-25 00:48

To ja przypomnę Across the Stars - czyli ten powolny motyw przewodni z Ataku Klonów, który był wplatany w całość wątku romantycznego tego epizodu. Nie było głośno, ale było z klasą. I tu mi czegoś takiego brakowało.

A tak przy okazji zdrowych, pogodnych i star warsowych Świąt Bożego Narodzenia życzę ;)





maciek: jak oglądałem I-III z synem to zasypiałem. Nic nie pamiętam. Teraz dokładnie sobie obejrzę. W VII wszystko jest extra oprócz muzyki. Coś w niej nie gra. Ale jeszcze nie wiem co to jest? Może nie pasuje do 3D? Coś przekombinowali z muzyką. Jak pójdę do kina na 2D to rozkminię.

pozdro
najlepszych

oleusz @ 81.193.15.*

wysłany: 2015-12-25 15:40

wszystko ladnie :) recenzja wypieszczona :) do wiadomosci recenzenta, G.Lucas napisal "gwiezdne wojny" po lekturze ksiazek C.Castanedy. pozdrawiam serdecznie




maciek: Lucas tylko to nakręcił i był współautorem scenariuszy, a w VII tylko konsultantem fabuły - cokolwiek to znaczy. Napisał to inny gość. Czym się sugerował? Wszystkim. Joda mieszka jak czarownik Voodoo z wężami w dżungli amazońskiej. Planeta Thor to Tybet - tylko mnichów brakuje, ale zwierzęta - jak najbardziej z tamtego obszaru. Ewoki podobno gadają po tybetańsku. Kaptury zakonów złych i dobrych ze średniowiecza... cały świat. Ale koncepcja zła, pochodzi z kultury judaistycznej. Z całej kultury, nie tylko z religii.

🌟✨👽✨🌟 @ 92.40.248.*

wysłany: 2015-12-26 03:20

✨gwiezdne wojny 💥takie rzeczy💫były już tyśiace lat temu✨
↘️W tych czasach to tylko forma jest inna↙️
👽. 👽




maciek: nie tysiące tylko dawno, dawno temu.

O|
#I
M
niech moc będzie z Tobą

Duch Gór @ 92.40.248.*

wysłany: 2015-12-31 16:18

Maciek : Szczęśliwego... Nowego ...Roku... 2016... Dawno temu było to w Indiach, vimany , użycie i ślady atomu etc .a broń, typu, sonarowa była opisana w bibli , zburzyła mury,

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: